INFORMACJE O BLOGU

Marzenia o potędze...

AFC Wimbledon

Vanarama National League

Anglia, 2010/2011

Ten manifest użytkownika FMPC przeczytało już 1720 czytelników!
Łącznie swój komentarz zostawiło 0 z nich.

MÓJ BLOG

Kariera

Początki w klubie cz.116.03.2011 14:51, @FMPC

+1

 

Prezes AFC Wimbledon - Eric Samuelson 24 czerwca 2010 roku postanowił rozstać się z dotychczasowym szkoleniowcem The Dons - Terry'm Brown'em i misję odbudowy drużyny powierzył nieznanemu w środowisku trenerskim Jose FMPC.

Nowy młody trener pochodzący z Polski dostał misję przywrócenia potęgi Wimbledonu z lat 1986-2000. 

Zadanie to miało nie być proste, gdyż klub jest w bardzo kiepskiej kondycji finansowej. Aktywa AFC Wimbledon wynoszą 925tys EUR, podczas gdy zadłużenie przekracza 1,2 mln. Mimo kiepskiej kondycji finansowej prezesowi Samuelsonowi marzy się awans do 4 ligi. W przedsezonowych typach mediów kurs na awans drużyny do wyższej klasy rozgrywkowej oscylował w okolicach 26,00. Nowy trener drużyny, który mimo słabych prognoz zapowiedział walkę o awans dostał dość pokaźny fundusz transferowy (90 tys EUR) oraz całkiem spory fundusz płacowy (21 tys EUR tygodniowo, przy aktualnych wydatkach 10,5 tys).

 

Trener od pierwszego dnia wziął się za przegląd kadry drużyny. Nie była ona imponująca. Wielu zawodników nie było gotowych do walki o awans. Skład prezentował się dość przeciętnie więc doszło w klubie do prawdziwego trzęsienia ziemi. FMPC wykorzystując znajomość polskiego futbolu oraz dobre obeznanie wśród zawodników będących bez klubu pościągał do drużyny całkiem solidnych grajków, którzy z pewnością pomogą drużynie powalczyć o awans do 4 ligi.  Ale zacznijmy od początku. Już pierwszego dnia FMPC rozstał się z dwójką zawodników - Harrym Knockiem i Eltonem Gjoni

Kolejnego dnia nowy menadżer udał się do Polski w poszukiwaniu ciekawych zawodników, mogących skutecznie wzmocnić skład The Dons. Głównym celem wyprawy do Polski było znalezienie utalentowanych zawodników bez przynależności klubowej, gotowych na wyjazd do Anglii. 

 

Pierwszym moim celem był Vahan Gevorgyan. Skrzydłowy, mający na swoim koncie jedno spotkanie w reprezentacji Polski stał się dla mnie łakomym kąskiem. 28-letni piłkarz mógł zostać sprowadzony z myślą o kilku najbliższych sezonach. Po kilkugodzinnych negocjacjach Vahan przystał na tygodniówkę w wysokości 725 Euro i obiecał, że po załatwieniu wszystkich formalności w kraju, za cztery dni stawi się na treningu Wimbledonu. 

Kolejnym celem stał się nazwany przed paroma laty wielką nadzieją polskiego futbolu - Al-Abidyn Zeyn S-Latef. Piłkarz ten z kraju wyjechał już 5 lat temu i zdążył już zwiedzić Feyenoord Rotterdam, Helsingborg, Sheffield Utd. a ostatnio grywał w drugiej lidze norweskiej w Sandnes Ulf. Działaczom się jednak nie spodobał i po kilku miesiącach zrezygnowali z jego usług. Od lat byłem zwolennikiem talentu S-Latefa, więc postanowiłem przygarnąć go do AFC. Piłkarz zaakceptował tygodniówkę w wysokości 325 EUR i obiecał przylecieć do Anglii razem z Gevorgyanem. 

Po uzgodnieniu transferu tych dwóch zawodników postanowiłem powrócić do Anglii i rozejrzeć się za ciekawymi zawodnikami na krajowym rynku.

Dotychczasowym pierwszym bramkarzem drużyny był Seb Brown, lecz nie należał on do jakichś wybitnie utalentowanych goalkeeperów. W dodatku w klubie nie miał żadnego wartościoweo zmiennika, więc trener postanowił rozejrzeć się za jakimś solidnym bramkarzem w... Premier League. Oczywiście nie chodzilo o żadnego Kuszczaka lecz o wypożyczenie młodego, perspektywicznego bramkarza z rezerw jakiegoś czołowego teamu. Wybór padł na Wojciecha Szczęsnego, lecz ten nie chciał się przenosić na tak niski szczebel rozgrywek, twierdząc, że więcej nauczy się w rezerwach Arsenalu. Kolejnym celem został 18-letni Szwajcar z Aston Villi - Benjamin Siegrist. Bramkarz ten jest uważany za jeden z większych talentów na swojej pozycji w Szwajcarii. Perspektywa gry w pierwszym składzie mu się spodobała i zgodził się na roczne darmowe wypożyczenie do Wimbledonu.

 

27 czerwca udałem się do Cardiff, by negocjować transfer 18-letniego walijczyka Jona Meadesa. Jest bardzo uniwersalny piłkarz mogący występować na obu flankach w obronie i pomocy. W silnym Cardiff by się pewnie nie przebił, bo jednak nie jest jakimś megatalentem. Ale dla nas byłby solidnym wzmocniniem. Negocjacje przebiegły błyskawicznie. Cardiff zarządało sobie 8 tys. za transfer definitywny. Taką kwotę byliśmy w stanie wyłożyć. Z dyrektorem Cardiff dogadaliśmy się, że za trzy dni zawodnik oficjalnie stanie się piłkarzem AFC Wimbledon.

Tego samego dnia przeglądając listę ciekawych zawodników nie mających klubu w oko wpadł mi Benedict Akwuegbu. Bardzo doświadczony, 35-letni napastnik ze wspaniałą przeszłością. W reprezentacji Nigerii zagrał 21 razy, strzelił też 5 bramek. Przez 16 lat kariery zwiedził Belgię, Austrię, Chiny, Niemcy, Grecję a ostatnio grał w Anglii w amatorskim Basingstoke grającym w 6 lidze. Może i stary, ale parametry całkiem w porządku. Co prawda nie za szybki, ale wierzę, że doświadczeniem bardzo pomoże Wimbledonowi. Podpisał dwuletni kontrakt i otrzymywać będzie 750 Euro tyg. Na dniach miał przyjechać do Wimbledonu  by złożyć parafkę pod kontraktem.

Tego samego dnia, wieczorem, otrzymałem telefon od zaprzyjaźnionego polskiego menedżera, który bardzo polecał mi Michała Trzeciakiewicza. Ten 200centymetrowy kolos jakieś 4 lata temu pięknie spisywał się w Jagiellonii i Koronie, lecz jego gwiazda zgasła zanim zaczęła błyszczeć. Od trzech lat trapiony kontuzjami męczył się w głębokich rezerwach Korony. W końcu jego kontrakt wygasł i stał się wolnym piłkarzem. Na mój telefon następnego poranka zareagował z entuzjazmem. Chciał się wyrwać z Polski i perspektywa gry w tak zasłużonym klubie jak Wimbledon mu się podobała. Michał wywalczył sobie jeden z wyższych kontraktów w drużynie i zarabiał będzie 950 Euro. Do klubu miał przylecieć na dniach.

Ten sam menedżer polecił mi także Mateusza Brozia. 22-letniemu środkowemu pomocnikowi wróżono ciekawą karierę, jednak ani w Widzewie, ani w Sandecji, ani nawet w Kolejarzu Stróże mu sięnie powiodło. Nazwisko ma jednak ciągle znane i to był główny powód jego zatrudnienia w AFC. Broź przystał na pensje w wysokości 725 Euro.

 

29 czerwca do klubu przybyli pierwsi nowi zawodnicy : Gevorgyan, S-Latef i Siegrist. Zwłaszcza ten pierwszy wywołał spore pozytywne zaskoczenie wśród kibiców The Dons. Kolejnego dnia przybyli Meades i weteran Akwuegbu

Jeszcze tego samego dnia wybrałem się ponownie do Polski co zaowocowało zakontraktowaniem Piotra Szymiczka, 28-letniego byłego gracza Odry Wodzisław i Stali Stalowa Wola. Szymiczek zarabiać będzie u nas 1k tyg. 

Z Polski do Anglii wracałem nieoczekiwanie przez Węgry. Dostałem bowiem wiadomość o fajnym snajperze grającym w Bekescsaba - Peterze Berki. Po obejrzeniu sparingu w jego wykonaniu, bardzo mi się ten piłkarz spodobał. Strzelił dwa gole w meczu z rezerwami Bekescsaby. Jego szybkość, gra głową oraz umejętność wykańczania akcji bardzo przypadły mi do gustu. Zajarałem się tym zawodnikiem, więc wykonałem telefon do prezesa Samuelsona z pytaniem, czy mogę 45 tysięcy wydać na pozyskanie tego 20-latka. Prezes powiedział, że z funduszem transferowym mogę robić co chcę i on nie będzie się do tego wtrącał. Zaznaczył jednak, że nie udostępni mi dodatkowych funduszy i zalecił działać ostrożnie. Postanowiłem zaryzykować. Berki podobał mi się bardzo, do tego niecałe 500 Euro tygodniowo mu starczało i 4 lipca miał przylecieć do Anglii podpisać kontrakt. 

1 lipca stawiłem się w siedzibie klubu by przywitać Trzeciakiewicza. Kolejnego dnia dojechał Broź i kadra powoli stawała się silniejsza. 4 lipca przyjechali Szymiczek i Berki

Postanowiłem na tydzień wyciszyć moje zainteresowanie transferami. Do klubu w ramach testów przyjechał tylko Phil Younghusband, który szkolił się w Chelsea i miał zagrać w paru sparingach by mnie przekonać do podpisania z nim kontraktu. 

 

9 lipca miał miejsce nasz pierwszy sparing. Postanowiłem zagrać z naszymi rezerwami by sprawdzić zawodników z rezerw. Zdecydowałem się nie powoływać na to spotkanie żadnego nowosprowadzonego zawodnika i sprawdzić tych, których zastałem w klubie przychodząc do Wimbledonu. 

 

AFC Wimbledon - AFC Wimbledon II 2:1 (1:1)

Bramki: Luke Moore (27'), Christian Jolley (86') - Delano Sam-Yorke (4')

Asysty:  Yakubu, Main

Skład: Seb Brown - Sam Hatton (46' Ed Harris), Ismail Yakubu, Fraser Franks (46' Brett Johnson), Andre Blackman - Ryan Jackson, Sammy Moore (46' Steven Gregory), Rashid Yussuf (46' Reece Jones), Christian Jolley - Luke Moore (46' Phil Younghusband), Danny Kedwell [Cap] (46' Jon Main)

MoTM: Jolley (7.5)

Kartki: brak

Widzów: 0

 

c.d.n.

 

ZDANIEM CZYTELNIKÓW CM REVOLUTION

Możliwość komentowania tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Nie masz konta? Zarejestruj się.

Drogi Rewolucjonisto, prosimy o przestrzeganie regulaminu i zapoznanie się z FAQ

Reklama

SONDA

Podoba się? Kontynuować?

Zagłosuj

Reklama

Zobacz także

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 70 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update Plik dodający do Football Managera opcję gry w niższych ligach polskich!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
Aktualizacje i dodatki Uaktualnienia, nowe grywalne kraje i inne nowości ze światowej sceny.
Talenty do Football Managera Znajdziesz u nas setki nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
Polska baza danych - dyskusja Masz uwagi do jakości wykonania Ekstraklasy lub 1. ligi? Napisz tutaj!
Copyright © 2002-2020 by FM Revolution
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.